sobota, 7 września 2013

Stara przyjaźń


Cześć! nie wrzucałam ostatnio postów gdyż nie miałam dostępu do internetu. A tu jedno z moich opowiadań, mam nadzieję że się spodoba.

     Był ostatni dzień lata, szłam powoli, zamyślona na nic nie zwracałam uwagi ani na bawiące się dzieci czy też na karcących ich rodziców. Lubiłam tutaj przychodzić, z tym starym placem zabaw wiązało się wiele wspomnień. Tutaj poznałam mojego najlepszego przyjaciela, poznałam go w wieku pięciu lat zawsze mogłam na niego liczyć. Potrafiłam rozmawiać z nim godzinami nikt nie rozumiałam mnie tak jak on, lecz musiał wyjechać razem ze swymi rodzicami. Od tego czasu nie miałam już nadziei, że go zobaczę sporo o nim myślałam, lecz nie miałam z nim żadnego kontaktu. Teraz, gdy idę i słyszę w oddali, jakby nieobecne śmiechy szczęśliwych dzieci. Przypominam sobie całe swoje dzieciństwo w oku zakręciła się łza, usiadłam na ławce, na której siedziałam kiedyś razem z nim. Zaczęłam żałować, że nigdy nie powiedziałam mu tego, że pokochałam go nie jak przyjaciela tylko jak kogoś więcej. Robiło się coraz ciemniej i chłodniej dalej siedziałam tam zamyślona, nawet nie zauważyłam, gdy usiadł obok mnie wysoki brunet o piwnych oczach. Chciałam być sama, więc podniosłam się i chciałam odejść z tego miejsca nagle ktoś złapał mnie za rękę. Przestraszyłam się z niepewnością odwróciłam się do tej osoby, uśmiechała się do mnie nie wiedziałam, o co chodzi. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy nieznajoma w tym momencie dla mnie osoba radośnie oznajmiła -Tak długo cię nie widziałem a ty teraz ode mnie uciekasz nie ładnie. Uważnie spojrzałam nieznajomemu w oczy, uśmiech pojawił się na mojej twarzy z niedowierzeniem zadałam pytanie- Maks to ty?-Uśmiechnął się do mnie i odpowiedział- No jasne, że ja a niby, kto. Popłakałam się ze szczęścia, pewnie wydawało się to trochę dziwne, ale skutki tego nie były złe. Po chwili byłam w jego ramionach czułam jakbym miała cały swój świat w ramionach, to, na co już nie miałam nadziei właśnie się działo. Byłam najszczęśliwsza na świecie, rozmawialiśmy idąc coraz szybciej pomiędzy rozkołysanymi huśtawkami doszliśmy na plażę podziwialiśmy wtuleni w siebie zachodzące słońce. Było już późno odprowadził mnie do domu, umówiliśmy się na następny dzień mieliśmy tyle tematów do nadrobienia. Przez całą noc nie mogłam zasnąć myślałam tylko o nim zajmował wszystkie moje myśli, nie było minuty, w której o nim nie myślałam. Nie mogłam się doczekać następnego dnia, leżałam w łóżku obudził mnie budzik wstałam z uśmiechem w pośpiechu zjadłam śniadanie i poleciałam na spotkanie. Minęło niecałe pięć minut i już byłam w parku w umówionym miejscu zaczęłam się rozglądać nigdzie nie widziałam mojego Maksa już myślałam, że zapomniał o naszym spotkaniu ze smutkiem usiadłam na ławce. Po chwili ktoś objął mnie od tyłu uśmiechnęłam się miałam przeczucie, że to był on nie myliłam się stał z tyłu mnie z bukietem kwiatów. Roześmiałam się on zaczął się wygłupiać nazwałam go wariatem było tak jak kiedyś myślałam, że już nigdy nie będę się tak czuła. Poszliśmy w kierunku starych bloków rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, straciliśmy poczucie czasu wspominaliśmy nasze dzieciństwo i wszystkie powody naszych kłótni. Zdaliśmy sobie sprawę, że kłóciliśmy się o zwykłe głupoty, które kiedyś wydawały się największymi problemami tak minął kolejny wspólnie spędzony dzień. Spotykaliśmy się codziennie przez dwa tygodnie, znów się w nim zakochiwałam poznawałam go na nowo. Zaczynał się trzeci tydzień z niewyjaśnionych powodów Maks nie odzywał się do mnie, zaczynałam się martwić nie wiedziałam czy coś się stało. Zdecydowałam, że sama do niego zadzwonię, lecz nie odbierał, dzwoniłam do niego przez cały dzień włączała się tylko poczta głosowa. Najgorsze myśli zaczęły chodzić mi po głowie przez cały czas miałam telefon obok siebie, w końcu się poddałam usiadłam w kącie nie mogłam powstrzymać łez. Następnego dnia obudził mnie nie budzik jak zawsze tylko telefon nie wiedziałam, kto dzwoni o tak wczesnej porze, spojrzałam na zegarek była trzecia nad ranem. Zaspana odebrałam w słuchawce usłyszałam jego głos, gwałtownie się przebudziłam uśmiech powrócił, lecz zaniepokoiłam się tonem jego głosu nie był taki jak zawsze. Był niepewny, przekazał mi tylko abym przyszła za dwie godziny na plac zabaw i się rozłączył, w pośpiechu wzięłam zimny prysznic ubrałam się i po cichu wyszłam z domu. Biegłam w stronę placu dziesięć minut i byłam na miejscu, ujrzałam go we mgle siedział na naszej ławce podeszłam do niego. Siedział zamyślony jak ja wtedy, usiadłam obok niepewnie spytałam go, co się stało? Nie odezwał się do mnie słowem siedziała i milczał przez pięć minut od czasu do czasu spoglądał na mnie. W końcu odezwał się do mnie stanowczym głosem powiedział- musimy porozmawiać -przerażona popatrzyłam mu w oczy uśmiechną się do mnie mówiąc, że chyba oszalał i musi mi to powiedzieć. Spojrzałam przez chwilę w niebo a potem na niego odwzajemniłam jego uśmiech, po czym spytałam, o czym musi mi powiedzieć. Odwrócił się sięgnął po coś za ławkę, spojrzał na mnie nadal milczał zaciekawiona tym, po co sięga zadawałam przeróżne pytania dotyczące sama nie wiem, czego. Nie otrzymywałam żadnej odpowiedzi, wyjęłam telefon następnie włączyłam muzykę na chwilę zamyśliłam się patrzałam w ziemię ze słuchawkami w uszach na nic nie zwracałam uwagi. Spojrzałam w górę byłam zdezorientowana nie wiedziałam, co się dzieje Maks ukląkł przede mną wyłączyłam muzykę, usłyszałam znajomą melodię. Uśmiechając się do niego powiedziałam, że znam skądś tę piosenkę, ale nie pamiętam skąd on nadal się do mnie uśmiechał w końcu powiedział, że była to nasz ulubiona piosenka z dzieciństwa. Za siebie wyciągną jedną czerwoną róże mówiąc, że jest ona wyjątkowa tak samo jak ja, po czym wstał chwycił mnie za rękę i poprosił do tańca. Zaczęłam się śmiać myślałam, że to jakieś żarty, ale jednak nie mówił całkiem poważnie zaczęliśmy tańczyć, było wspaniale czułam się jak księżniczka na balu. Minęło dziesięć minut znów usiedliśmy na ławce spytałam, o co chodziło, co chciał mi powiedzieć spojrzał w ziemię następnie na mnie chwycił mnie za rękę nadal się uśmiech nie znikał z jego twarzy. Próbował coś powiedzieć, lecz nie udawało mu się to, puścił moją rękę i wstał podeszłam do niego teraz to ja chwyciłam go za rękę odwrócił się do mnie. Zadałam to samo pytanie musiałam znać na nie odpowiedź nie dawało mi to spokoju po raz kolejny zamilkł. Nie poddawałam się dręczyłam go tym pytaniem, ale to nie podziałało, nie miałam już pomysłów żeby go przekonać, aby to powiedział. Poddałam się puściłam jego dłoń skierowałam się ku bramie chciałam już sobie pójść nie widziałam sensu, żeby dalej tam być. Odwróciłam się byłam już koło bramy, gdy nagle Maks krzyknął do mnie-stój!-Podbiegł i przytulił mnie spojrzał mi prosto w oczy pocałował i powiedział, że mnie kocha myślałam, że nie dosłyszę powtórzył to jeszcze dwa razy. Radośnie zapytałam czy to chciał mi powiedzieć od tych dwóch godzin, nie odpowiedział mi na to pytanie tylko znów mnie pocałował i zapytał czy teraz już wiem. Popłakałam się ze szczęścia on otarł łzę spływającą po moim policzku następnie zadał kolejne pytanie czy czuje do niego to samo, co on do mnie, przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Znów straciliśmy poczucie czasu dochodziła godzina jedenasta odprowadził mnie do domu zaprosiłam go do środka od tego dnia jesteśmy nierozłączni wszystko robimy razem a ja nadal nie mogę w to uwierzyć.

Brak komentarzy: